Info

avatar Na tm blogu wpisy skrobie truskawka z Lublina. Do tej pory nakręciła 10221.39 kilometrów, w tym 1368.00 w pustyni i w puszczy. Kula się mniej więcej 18.95 km/h i postara się szybciej.
A to Ja :).

baton rowerowy bikestats.plbutton stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.plbutton stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy truskawka.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2012

Dystans całkowity:241.62 km (w terenie 55.00 km; 22.76%)
Czas w ruchu:14:56
Średnia prędkość:16.18 km/h
Maksymalna prędkość:48.20 km/h
Maks. tętno maksymalne:187 (96 %)
Maks. tętno średnie:153 (78 %)
Suma kalorii:7791 kcal
Liczba aktywności:5
Średnio na aktywność:48.32 km i 2h 59m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
37.64 km 15.00 km teren
02:24 h 15.69 km/h:
Maks. pr.:35.50 km/h
Temperatura:5.0
HR max:174 ( 89%)
HR avg:141 ( 72%)
podjazdy: m
Kalorie: 1516 kcal

ostatni

Piątek, 30 listopada 2012 · dodano: 16.12.2012 | Komentarze 0

trasa odtworzona na podstawie tracka kolegi, nie długa, ale bardzo malownicza, nie spodziewałam się, że tak niedaleko może być tak fajnie :)
z niecierpliwością czekam na lepszą pogodę,żeby rozpocząć sezon :)

FB: 190g



Dane wyjazdu:
44.79 km 15.00 km teren
02:29 h 18.04 km/h:
Maks. pr.:47.20 km/h
Temperatura:10.0
HR max:180 ( 92%)
HR avg:136 ( 70%)
podjazdy: m
Kalorie: 1505 kcal

terenowo asfaltowa pętelka

Środa, 28 listopada 2012 · dodano: 28.11.2012 | Komentarze 0

Wyjazd skonstruowany na szybko, z Patrycją i Grześkiem, w stronę Strzeszkowic z założenia terenowo asfaltowy. Pogoda świetna, ja na tę porę roku, skład pewny i ruszyliśmy... od razu złapałam gumę, szybkie łatanko i jazda dalej. Spokojnym tempem, po lasach, deczko szybszym po asfaltach. Znów poznałam kilka nowych dróg. Dzień zaliczam na plus.



Dane wyjazdu:
120.10 km 0.00 km teren
05:30 h 21.84 km/h:
Maks. pr.:48.20 km/h
Temperatura:9.0
HR max:187 ( 96%)
HR avg:153 ( 78%)
podjazdy: m
Kalorie: 3671 kcal

setuchna

Niedziela, 25 listopada 2012 · dodano: 25.11.2012 | Komentarze 0

Emocje opadły, to już można ze trzy zdania napisać na temat tego niedzielnego wyjazdu. Wszystko zaczęło się od hasła rzuconego w sobotę "jutro też bym się gdzieś ruszyła". Odpowiedź a zarazem propozycja padła natychmiast "Jutro jedziemy do źródeł Bystrzycy" rzekł Kermit, a mi zaświeciły się oczka :), "no ale zaraz ... to jest daleeeeeko" zripostowałam, "Spoko, dasz radę" odpowiedział, a ja już wiedziałam, że żeby się waliło, paliło to pojadę ... czy wrócę, nie było już takie oczywiste, ale skoro piszę ten wpis, znaczy, że się udało ... jakoś :P. Oprócz dystansu przerażająca była jeszcze pora wyjazdu ... wczesna ... 7:30, no ale zmobilizowałam się i pojawiłam w miejscu zbiórki. Tam przywitał mnie kolega JU79, zaraz dojechał KermitOZ i XTCuser i pojechaliśmy. Pierwsze 45 km przyszło mi przejechać zaskakująco łatwo, i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że chyba się trochę podpaliłam i zapomniałam, że do domu też trzeba jakoś dojechać. No cóż za błędy trzeba płacić... i już niedługo zaczął się czas tej spłaty. Na miejsce dojechaliśmy bez przeszkód w dobrych humorach i ogólnie zadowoleni. no ale co dalej, cel osiągnięty, a przecież po śladach wracać nie będziemy. Pojechaliśmy dalej w stronę Blinowa, dalej Błażek, tu dotankowaliśmy bidony, coś zjedliśmy i ruszyliśmy w stronę Batorza. No i dla mnie zaczęła się droga przez mękę... raz, że moja kondycja jest taka sobie, a dwa, że po takich górkach jeszcze nie jeździłam i po prostu spuchłam już na pierwszym podjeździe, dobrze, że się panowie mną opiekowali i dosłownie wpychali mnie na co większe górki. Mięśnie piekły żywym ogniem, naciągnęłam sobie jeden albo dwa, i skutecznie blokował mnie ból... no ale przecież nie odpuszczę. Z nieudawaną ulgą przyjmowałam komunikaty "teraz km z góry" :) itd. Później górki się deczko rozpłaszczyły i jechało się lżej. W Gałęzowie poczułam, że coś mi się miękko pod tyłkiem zrobiło, patrzę na koło a tam ... laczek. Wymiana dętki, wyjęcie 4 szkieł z opony i jedziemy dalej. W Bychawie był plan na jakieś jedzenie ale za długo trzeba byłoby czekać wiec skierowaliśmy się w stronę Lublina. W Prawiednikach złapałam wiatr w żagle i pociągnęłam trochę szybciej. Z sił opadłam już w mieście, na szczęście do domu był już tylko kawałeczek. Po wejściu do domu o przejechanej setce przypominał mi uporczywy acz nawet przyjemny ból ...CAŁEGO CIAŁA ... masakra, ale chcę tak jeszcze raz.
Bardzo dziękuję chłopakom za niezgubienie mnie i dowiezienie całej do domu.
Cała trasa poniżej


Dane wyjazdu:
24.09 km 10.00 km teren
01:33 h 15.54 km/h:
Maks. pr.:39.60 km/h
Temperatura:6.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
podjazdy: m
Kalorie: 600 kcal

na przełaje zakosami po lesie

Sobota, 24 listopada 2012 · dodano: 24.11.2012 | Komentarze 0

Hmm... chyba lubię tego fejsbuka... jedno hasło i już się ekipa do jazdy znalazła... szybkie ustalenie gdzie i kiedy i jakoś się udało zebrać. We czworo najpierw do lasu, tam, tu i tam i na Słoneczny Wrotków. Troszkę kibicowania, mały browarek, jeszcze trochę kibicowania i do domu.
Zajebiaszczo :)

Dane wyjazdu:
15.00 km 15.00 km teren
03:00 h 5.00 km/h:
Maks. pr.:31.20 km/h
Temperatura:9.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
podjazdy: m
Kalorie: 499 kcal

firlejowo

Niedziela, 4 listopada 2012 · dodano: 24.11.2012 | Komentarze 0

spontaniczny wyjazd do lasu na grzyby z rodzicami psem i .... rowerem, cholernie udany dzień, dawno się tak dobrze nie bawiłam, zagoniłam psa, kilka grzybków znalazłam, zmęczona i zadowolona położyłam się spać :)